Władca Kruków
Człowiek, do którego lgną kruki.
środa, 25 listopada 2015
25/11/2015
Poduszka mokra, nie od umytych włosów, tylko od łez wylewanych od rana. Pierścień ogrzewający ciało i serce wygasł pozostawiając po sobie tylko płatki śniegu. Nie-do-życia wciąż odbija się w mojej czaszce. Czy aż tak jest ze mną źle? Czy aż tak jestem oporny na to co się do mnie mówi? Nie wiem, i nie jestem pewny czy chce wiedzieć. Prawda może być zbyt brutalna. Chcę po prostu w spokoju żyć, a wszyscy są przeciwko mnie. Więc może jednak nie powinienem istnieć?
środa, 11 listopada 2015
Miłość
Każdy jest w życiu odrzucany. Ale nie każdy przez 6 lat życia. Jedyny przyjaciel wyjechał 3 lata temu. A tobie wciąż dokuczają. Śmieją się, z glanów które nosisz, z tego, w co wierzysz, z tego, że masz odwagę mówić to co myślisz. Z tego, że jesteś sobą. Potem przychodzi kolejny rozdział. Dziewczyny na ciebie lecą, a ty z tego korzystasz, wcześniej nie wiedziałeś co to znaczy "mieć branie". Pierwsza miłość-3 miesiące, druga-364 dni. Trzecia nieszczęśliwa, pełna krwi, łez, cierpienia. Czwarta przemknęła i już nikt o niej nie pamięta, oprócz niej, być może do dzisiaj płacze wieczorami.Coraz bardziej pokazujesz siebie, łańcuchy, pieszczochy, bunt. Kolejna oddaje się niemalże po tygodniu, a po miesiącu to już koniec, to jednak nie to kotku. Dojrzewasz, już wiesz czego chcesz i czego potrzebujesz. Krótki romans z zajęta dziewczyną, a jej chłopak otwiera ci oczy na to, co ty odpierdalasz. Bierzesz się w garść i w końcu dostrzegasz piękno i życzliwość,a nie tylko seks. Poznajesz cudowną dziewczynę, jesteś z nią. Poznajesz inną, i przyjaźnisz się z nią. Tylko. Kiedyś byś ją przeleciał, ale nie na tym świat polega. I jesteś szczęśliwy. Po raz pierwszy od 16 lat.
Furia i Gniew
Znów wypadłem, jak z okna
wpadając w morze ognia
gniew popłynął w mych żyłach
furia zmieniła perspektywę
znów zrobiłem to pomimo siebie
nie widząc dobra roztrzaskałem serce
dłonie zbrukane krwią
przemieniły mnie w nie-siebie
ref. Kolejny raz, kolejny szał
ile razy już zatraciłem siebie
kolejny strzał, kolejny błąd
tyle już straciłem siebie
tyle cierpienia i bólu rozsiałem
choć do końca tego nie chciałem
znów straciłem ciebie
rozgniewałem siebie
chciałbym przerodzić gniew w swe zniszczenie
znów odnaleźć cząstkę siebie
by odzyskać spokój
rozprowadzić pokój
po całym swym ciele
i uzyskać znów zbawienie
ref. Kolejny raz, kolejny szał
ile razy już zatraciłem siebie
kolejny strzał, kolejny błąd
tyle już straciłem siebie
wpadając w morze ognia
gniew popłynął w mych żyłach
furia zmieniła perspektywę
znów zrobiłem to pomimo siebie
nie widząc dobra roztrzaskałem serce
dłonie zbrukane krwią
przemieniły mnie w nie-siebie
ref. Kolejny raz, kolejny szał
ile razy już zatraciłem siebie
kolejny strzał, kolejny błąd
tyle już straciłem siebie
tyle cierpienia i bólu rozsiałem
choć do końca tego nie chciałem
znów straciłem ciebie
rozgniewałem siebie
chciałbym przerodzić gniew w swe zniszczenie
znów odnaleźć cząstkę siebie
by odzyskać spokój
rozprowadzić pokój
po całym swym ciele
i uzyskać znów zbawienie
ref. Kolejny raz, kolejny szał
ile razy już zatraciłem siebie
kolejny strzał, kolejny błąd
tyle już straciłem siebie
czwartek, 22 października 2015
Ravenkrak cz. 2.
Podróż do Ravenkrak była trudna. Oblodzone strome zbocza utrudniały marsz. Gdy po dwóch tygodniach zobaczyłem mury, nie wiedziałem czy moje piekło się skończyło czy dopiero zaczęło. Straże oczekiwały mnie, ale magiczną siłą od razu po przekroczeniu wrót zapomnieli o mnie. Byłem obcy. I obca była forteca. Mieszkańcy nie należeli do biednych, Ravenkrak słynęło z doskonałej jakości uzbrojenia i umagicznionych amuletów, ale o żywość było ciężko.
Ten dom...Pusty, a jednocześnie taki przerażający. Duchy, kuszące światłem, wykorzystujące ciekawość ludzką aby spętać ich dusze...Czyhające na chociaż ochłap z ludzkiej duszy. I to dziecko, stojące w przejściu do mojego pokoju. Stoi tam, napawając się lękiem. Moim lekiem. Demony krzątające się po kątach
Północnica
Wyszła na spacer. Było już ciemno a w jej małej wiosce wszyscy już spali. Wybrała się w stronę lasu. Przechodząc koło pola usłyszała chłodny śmiech roznoszący się po nim. Przerażona szła dalej nie rozglądając się nawet. Rzuciła się w stronę lasu. Biegła, wyrzucając kapelusz na pole. Ogarnął ją śmiech. Uwolniła się od kurtki, potem od koszuli narzucanej na koszulkę. Cień wielkich skrzydeł sprawił że poczuła się zdezorientowana. Przysłoniły one wielki księżyc w pełni oświetlający jej drogę podczas szaleńczego biegu. Uśmiech znikł z jej twarzy, spojrzała w górę. W tej samej chwili wpadła na coś, co przewróciło ją na kamienistą polną drogę. To właśnie te wielkie skrzydła wybudziły ją z transu. Podał jej rękę, postawił na nogi i zaciągnął ją w głąb drzew. Słychać było tylko śmiech, postaci zbliżającej się od strony pola. Była to kobieta, niemalże przezroczysta, ubrana
w białą, delikatną sukienkę. Na przemian śmiała się i śpiewała. W dłoni miała kilka źdźbeł pszenicy, a na głowie kapelusz dziewczyny. Zahipnotyzowana dziewczyna nawet nie zauważyła kiedy wszystko się wydarzyło. Poczuła na twarzy podmuch wiatru, czarne skrzydła skontrastowały z bladą skórą upiora, i w po chwili pochłonęły jej białą sukienkę. Krzyk i chłód emanował z miejsca fuzji demonów. Zostało po nich tylko oblodzone czarne pióro i kapelusz z wplecionymi zbożami. Wracając, czuła na sobie wzrok i podmuch tego, który ją z pewnością ocalił.
w białą, delikatną sukienkę. Na przemian śmiała się i śpiewała. W dłoni miała kilka źdźbeł pszenicy, a na głowie kapelusz dziewczyny. Zahipnotyzowana dziewczyna nawet nie zauważyła kiedy wszystko się wydarzyło. Poczuła na twarzy podmuch wiatru, czarne skrzydła skontrastowały z bladą skórą upiora, i w po chwili pochłonęły jej białą sukienkę. Krzyk i chłód emanował z miejsca fuzji demonów. Zostało po nich tylko oblodzone czarne pióro i kapelusz z wplecionymi zbożami. Wracając, czuła na sobie wzrok i podmuch tego, który ją z pewnością ocalił.
piątek, 17 lipca 2015
Krwawe Skrzydła
Khristo wybrał się na spacer. Uwielbiał spacerowac w swietle ksieżyca, szczególnie po lesie. Pomimo, iż wczesną wiosną nie ma jeszcze liści na drzewach. Wiatr rzucał jego czarnymi włosami prosto na twarz, przysłaniając mu ścieżkę. Las byl właściwie opuszczony przez ludzi. Duchy mieszkające wsród drzew schodzily mu z drogi. Czuły w nim krew demona. Żar płynący w jego żyłach sprawiał, że głód który czuł był nie do opanowania. Ewolucja która nastąpiła w przejetym ciele dokonała się wystarczająco szybko, aby móc utrzymać jego duszę.
Jego oczy były niebezpiecznie czerwone, żądza krwi postanowiła ukazać swe oblicze. Ale los sprzyjał nawet mordercą. Drobna dziewczyna siedziała przy drzewie skupiona na świeczce przed sobą. Khristo lekko sie uśmiechnął i podszedł do niej. Nie byłl na tyle głodny żeby zachowywać sie jak bestialski wilkołak, rzucając się na swoją ofiare. Zszedł ze ścieżki. Suche gałęzie zaczęły pękać pod jego ciężkimi butami, a łańcuchy obijać się o siebie. Cały ten hałas zwrócił uwagę dziewczyny. Zlękniona podniosła głowę i wbiła wzrok w źrodło dźwięków.
Jej szmaragdowe oczy skontrastowały z jego krwawymi tęczówkami. Stracił pewność siebie, jakby za zieloną taflą jej oczu czaił się sam Gabriel. Odrzucił tą myśl, była zbyt przerażająca. Przysiadł przy niej nie zrywając kontaktu wzrokowego.
-Ciemno już. I zimno. Niebezpiecznie...Nie boisz się? I tak swoją drogą, jestem Khristo - wyciągnął rękę do dziewczyny. Zawachała się niepewna co zrobić. Podala mu reke i przedstawiła się.
-Anastazja - postanowiła użyc calej swojej odwagi, aby dobrze rozegrać ta rozmowe. - Nie boje sie. To mój las, znam tu każde drzewo, każdy krzak, każdego demona - wypowiadając ostatnie słowo rzuciła wzrokiem na wampira. - Przecież ona nie moze wiedzieć, jest tylko czlowiekiem - pomyślał.
- A ty - kontynuowała - co tutaj robisz?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)