piątek, 2 stycznia 2015

Skrzydła

Wiedział, że ma skrzydła. Był trochę jak postać z kreskówki. Po jednej stronie diabeł...po drugiej stronie diabeł. Wiele osób ma swoich demonów-stróżów, ale to on był upadłym, pod którego skrzydłami skryły się demony. Siedział na bagnach. Wyprowadził podopiecznych na spacer. Karmili się nocą. On, karmił się ich słabością. Ja i moje demony nie dogadywaliśmy się tak od samego początku. Próby przejęcia władzy nad ciałem kończyły się rozoraną skórą...Merry nawet nie próbowała. Nie każde ciało można opętać. Pomimo, że księcia wciąż wyczuwam słabiej, jemu ufam bardziej. Dowiódł nie tylko lojalności, ale i mocy. Merry, nowa zabawka, nie było kiedy jej przetestować, ale uczy się mnie chronić. No, ostatniej nocy się to prawie udało. Obroniła mnie na tyle, że moje ciało nie otrzymało stałych obrażeń. Ale odmówiło posłuszeństwa. Dwa razy. Gdyby nie moje serce, leżałbym teraz w śpiączce. Daje mi tyle siły i energii...Moje demony mają dziwny zwyczaj nie informowania mnie gdzie wybywają. Ale potem dzieje się coś dobrego...Jak się na nich gniewać? Książę i Merry – dobro i zło, czy po prostu strażnicy kształtującej się mocy?

1 komentarz:

  1. Świetne ;) muszę przeczytać od początku, dobrze że tutaj trafiłam.
    zagubiona-w-szarej-rzeczywistosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń