czwartek, 2 kwietnia 2015

Kruk

Nathaniel siedział na skraju lasu. Jego czarne martwe serce rwało się, aby się z nią spotkać. Tęsknota wyniszczała jego i tak słabe ciało. Przymykając oczy zamknął się w swoim umyśle. Jego dusza oderwała się od ciała i zmaterializowała pod postacią kruka. Prawda była taka, że było w nim więcej kruczych cech, niż ludzkich. Podmuch wiatru przywrócił mu świadomość. Świat widziany kruczymi oczami był inny, jakby bardziej wyraźny, lecz także bardziej zamknięty w sobie. Zerwał się do lotu i wybrał się w jej stronę. Przysiadł na gałęzi drzewa rosnącego na przeciw jej okna. Gdy zobaczył ją krzątająca się po kuchni przez jego duszę przelał się strumień energii. Kruki nie były zdolne do odczuwania takich uczuć jak dreszcze, były zbyt obojętne na emocje. Nie wiedziała, że osoba, którą kochała nad życie, była magiem, zdolnym do wyjścia z ciała i obserwowania ją. Nie chciał jej o tym mówić...nie wiedział czy zwiąże się z nią ponad czasem. Skoczył na parapet i uderzył dziobem w okno. Przestraszyła się, ale gdy zobaczyła, że to kruk, postanowiła otworzyć mu okno. Świadomość Kruka została wyrwana z tego świata. Ocknął się w pentagramie. Rozrysowany był on w małym pomieszczeniu: zmieścił się w nim tylko stół, pentagram i pięciu skrzydlatych, stojących po jednym na każdym ramieniu gwiazdy. Nathaniel, pomimo zdezorientowania, natychmiast podniósł się i rozejrzał. W lustrze zauważył prawdziwego siebie. Ciemne długie włosy, skórzane ubrania pokrywające niemal każdy skrawek ciało, blizna przecinająca twarz i skrzydła. Jako jedyny z tego towarzystwa posiadał je czarne. Pozostali skrzydlaci wciąż mieli spuszczone głowy, nie byli jeszcze w stanie wybudzić się z transu potrzebnego do przyzwania demona. Wiedział, że to tylko zabawa niższych aniołów, ale nie miał zamiaru odpuścić. W końcu przerwali mu jakże piękną chwilę. A był on jednym z najbardziej mściwych demonów. Podszedł do drzwi, założył na nie barierę, aby nikt nie mógł opuścić pomieszczenia. Zrzucił wszystkie świece i dokumenty ze stołu i usiadł na niego. Przelał na przyzywających część swojej energii, aby w końcu mogli się obudzić. -Panowie, chyba nie tak miało być-powiedział, ledwo podnosząc na nich wzrok.